wtorek, 14 października 2014

Ravhandarog.



Wiek: 163 lata. (Na ludzkie: 30 lat.)
Płeć: Samiec
Rasa: Gorgon Jaskiniowy
Partner/Partnerka: Brak. 
Przynależność do stada: Brak. 
Orientacja: Pociąg do obu płci z każdego gatunku, biseksualizm
Historia:  W wieku 12 lat odłączyłem się od stada i znalazłem własne miejsce w  sporej jaskini. Nie często z niej wychodzę, choć przez moją ciekawość czasem mi się to zdarza. Pożywienia w lesie mam pod dostatkiem. Każdy z nas, smoków, ma unikatowe imię, co w przekładzie na ludzki język zawsze ma jakieś znaczenie. Smocze imiona składają się z sylab. W moim przypadku Rav-Han-Darog Będzie znaczyć mniej więcej to, co "Podstępne, czarne straszydło". W moim życiu jest jeden minus. Trudno znaleźć mi towarzystwo, szczególnie, że w lesie jest mnóstwo Łowców-Smoków.
Mocne strony: Tak samo, jak większość smoków, moje łuski są całkowicie ognioodporne. Jednak nie każdy smok jest ognioodporny również od środka, a ja takową właściwość posiadam.
Słabe strony: Nie lubię samotności. Co łączy się również z tym, iż zbyt naiwnie podchodzę do kontaktów z innymi smokami. Nie jestem zbyt czujny, gdy chodzi o kontakty towarzyskie. 
Charakter: Nie pogardzę żadnym smoczym towarzystwem. O ile to nie są młode. Niezbyt lubię, gdy ktoś wchodzi na mój teren. A już szczególnie człowiek. Durnym Łowcom Smoków, którym wydaje się, że ot tak wypędzą mnie z mojego miejsca i zabiją, z chęcią splunę w twarz i już nie będą tacy żywi. 



4 komentarze:

  1. [HMPF :D]

    Przybył do tego lasu właściwie niedawno, ale już mógł stwierdzić iż kręci się tutaj dosyć sporo ludzi. I jak zwykle próbują go oswoić, myśląc iż w ogóle się da. Dzisiaj postanowił zwiedzić większą część lasu. Co prawda, niezbyt podobała mu się liczebność ludzi ale kto wie gdzie znajdzie swoje miejsce? Musiał przysłowiowo, przesunąć każdy kamień. A teraz stał przed jaskinią z rozszerzonymi źrenicami. Jaskinia to nie to samo co las. Nie ma tam liści, trawy i jest ciemno. Chodził najpierw przed samym wejściem do tego mrocznego miejsca, zupełnie jakby chroniło je jakieś pole ochronne. W głowie kłębiło się mnóstwo myśli, lecz w końcu zdobył się na odwagę i wszedł w ciemności. Na szczęście każdy smok widział trochę lepiej w ciemnościach. On co prawda, nie widział jakoś znowu świetnie, ale pozwalało mu nie iść po omacku. Złożył skrzydła trochę niżej, obawiając się iż gdy się czegoś przestraszy (jak na przykład nietoperzy) to wyprostuje je nagle i przywali idealnie w strop. Chociaż wątpił aby mógł go dosięgnąć. Przezorny zawsze ubezpieczony. Wydawało mu się, iż czuje tutaj drugiego smoka ale wyobraźnia niezwykle często płatała mu takie figle. Zupełnie jakby podświadomie chciała dodać mu otuchy. Szedł powoli, wręcz mozolnie w głąb jaskini widząc coraz mniej. Opuścił głowę najniżej jak się dało, aby dojrzeć jakąś przeszkodę z tej perspektywy. Każdy dźwięk przekonywał go coraz bardziej do opuszczenia tego miejsca. Po co tutaj właściwie właził? Znowu wszystko przez jego ciekawość.

    Dremovro

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy wszedł do ogromnej sali zadarł pysk do góry, próbując dojrzeć jej koniec. Oczywiście nie posiadał tak doskonałego wzroku, więc nie dojrzał stropu. Tym bardziej, iż wszedł tutaj zaraz z słońca. Jego ogon przeszły delikatne ciarki. Usłyszał dziwny pomruk, co wziął za wycie wiatru. Przecież w takich jaskiniach to była chyba norma, nieprawdaż? Raczej rzadko bywał w takowych miejscach więc mógł tylko przypuszczać. Nagle ten cichy pomruk zamienił się w cichy syk. Zadarł głowę w kierunku z którego dochodziły niepokojące dźwięki i podążał wzrokiem za bliżej nieokreślonym kształtem. Podchodził przyjaźnie do wszystkiego co żyło, ze względu na to jak został wychowany (i zapewne ze względu na to, iż był Gorgonem Leśnym) więc nie szykował się do ucieczki. Jednakże postąpił parę kroków w tył, tak dla bezpieczeństwa. Przecież przekonał się na własnej skórze, jak kończy się zbytnia ufność do nieodpowiednich zwierząt (do których zaliczał także ludzi). Wziął głęboki wdech i wydech dodając sobie tym samym odwagi. Skrzydła położył po sobie, przecież i tak nie będzie z nich korzystał a tak mogą przeszkodzić mu w ewentualnej ucieczce. Z jego pyska wydobył się charakterystyczny melodyjny pomruk. Większość zwierząt podchodziła wtedy do niego jeszcze bardziej przychylnie, gdyż przypominało to niemal trel ogromnego ptaka.

    Dremovro

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ja na wątek zawsze chętna :) A jeśli chodzi o ich spotkanie to może Adalruna zmęczona nieco długim lotem usiądzie na jakiejś skalnej półce przed wejściem do jaskini, Rava albo on ją w powietrzu wypatrzy i zaciekawiony podleci? Zaczniesz? ^^ No chyba, że ty masz jakiś pomysł to w tedy ja bym zaczęła :) ]

    Adalruna

    OdpowiedzUsuń
  4. (oczywiście bardzo chętnie zagram z tobą wątek )

    OdpowiedzUsuń